Wspólnota "Wieczernik" Czersk

Rekolekcje Młodzieży Owidz, 3-5 sierpień 2009r.


REKOLEKCJE MŁODZIEŻOWE OWIDZ 3-5 SIERPIEŃ 2009r.



ŚWIADECTWO MICHASI

Moje życie krótko przed rekolekcjami nie było zadawalające- wręcz przeciwnie- mimo wakacji i swobody czułam się źle po prostu samotnie. Gdy ksiądz poinformował nas o szczegółach wyjazdu mówiłam: -Rekolekcje, trzy dni, nieopodal domu, znajomi ludzie- nic ciekawego. Jadę bo muszę. Jak widać nie nastawiałam się na zbyt wiele. Nie sądziłam, aby coś mogło się zmienić w tak krótkim czasie, a jednak. Tematem przewodnim konferencji prowadzonych przez księdza Marka była "Miłość". -Jakże ciekawy temat, szczególnie dla młodzieży w naszym wieku. Tak zdecydowanie ciekawy i bardzo celny. Dzięki temu zrozumiałam o co w tym tak naprawdę chodzi. Miłość Boga do Nas - do ludzi zaprowadziła go na krzyż. A z krzyża właśnie płynie miłość. Tak więc miłość płynie z cierpienia. Żywym przykładem życia w cierpieniu, poświeceniu i wielkim oddaniu Bogu jest właśnie rekolekcjonista, który od paru lat jest niepełnosprawny. Dotąd nie znałam tak optymistycznie patrzącej na świat osoby. Osoby, która uśmiechem leczyła wszelkie rany. Osoby, która uświadomiła mi, że tylko sercem można się zbawić.
Dzięki księdzu zaczęłam doceniać to co mam i cieszyć się z tego. Teraz już wiem, że życie bez Boga nie ma sensu. Że nic nie dzieje się bez przyczyny, a wszystko ma swój cel. Z rekolekcji w Owidzu wyniosłam o wiele więcej. Na jednej z konferencji dzięki księdzu mogliśmy zrobić porządny rachunek sumienia, po czym oczyścić swoje serce z grzechów. Ta spowiedź była jedną z najszczerszych w moim życiu.
Po rekolekcjach postanowiłam optymistyczniej patrzeć na świat, pomagać innym, częściej się uśmiechać i codziennie dziękować Bogu za to wspaniałe życie.
A gdy nawet przychodzą te dni, kiedy przestaję wierzyć, a życie traci sens wiem, że jest Pan Bóg, który nie zatrzyma wichru, nie zatrzyma burzy, ale da mi siłę, aby tę burzę przetrwać, a potem osuszy, ogrzeje i wzmocni...

Michalina Skoczek


--*--*--*--*--*--*--*--*--*--*--*--*--*--*--*--*--*--*--*--*--*--*--


ŚWIADECTWO PAULINY

Po raz kolejny przesłuchując płytkę księdza Marka, co raz bardziej uświadamiam sobie ile w tym prawdy.
To nie było tak, że od razu to zauważyłam, to przyszło z czasem. Dlatego też moje świadectwo piszę tak późno.
Pamiętam dobrze te trzy dni spędzone razem, tą pozytywną atmosferę, tych wspaniałych ludzi, ale najbardziej w głowie utknęło mi to, co mówił Ksiądz Marek: o Bogu, o szatanie, o trzech typach miłości, o tatuażach i tym podobne. Były kwestie, w których się nie zgadzałam, oczywiście, ale myślę, że to na porządku dziennym taka różnica zdań na dany temat. Ale jednak najbardziej utknęła mi w pamięci lekcja o miłości. Zaczęłam rozróżniać miłość od zakochania, od zauroczenia... Zauważyłam błędy w moim pojmowaniu miłości.
O tym, że dziewczyny potrafią dać się zaślepić słowami uwielbienia, o tym, że chłopcy dość dużą uwagę przywiązują do wyglądu. Przekładając to na chwilę obecna... Ileż w tym racji!

"Miłość, jeżeli ma być prawdziwa, musi być czysta" - napis najbardziej widoczny w moim notatniku. Kolejna prawda. Cóż z tego, jeżeli chłopak pożąda Twoje ciało, a nie widzi tego, co masz w środku? To tak, jakby z tulipanem: druga osoba widzi czerwone płatki, ale nie widzi, czy czasem w środku nie schował się motyl i nie chce tego zobaczyć. Tym samym człowiek uczy się szacunku do samego siebie, przede wszystkim do swego ciała.

Z przyjemnością wracam do tamtych chwil. Czas spędzony tam był rewelacyjny i jedyne czego żałuję jest to, że tych chwil było stanowczo za mało.

Na koniec chciałabym z całego serca podziękować księdzu Markowi za wspaniałe słowa i życzyć powodzenia w dalszym nauczaniu Pozdrawiam,

Paulina, lat 16

Apostoł - portal młodzieży katolickiej